Dzień dobry, Sąsiedzi i Rolnicy z całej Polski! Tu Krzysztof Jarząbek.
Siedzę właśnie z kubkiem kawy, patrzę przez okno na moje pola i widzę to, co co roku o tej pory spędza sen z powiek niejednemu z nas. Wiosna na Mazurach to specyficzna pora roku. U nas wegetacja rusza leniwie, jakby chciała, a nie mogła, a przymrozki potrafią smagnąć uprawy, gdy na Dolnym Śląsku koledzy myślą już o skracaniu zbóż. Ale jest jeden „zawodnik” na polu, któremu chłód, wiatr i mazurska mozaika glebowa w ogóle nie przeszkadzają.
Mowa oczywiście o chwastach. Przeszedłem się wczoraj po pszenicy ozimej. Z daleka wygląda nieźle – przezimowała, zaczyna się krzewić, nabiera wigoru. Ale jak się człowiek schyli i rozgarnie łan, to włos się na głowie jeży. Jeśli myślicie, że jesienny zabieg załatwił sprawę na 100%, to polecam wziąć lupę i ruszyć w pole. Poniżej opowiem Wam, jak planuję wygrać tę batalię w tym sezonie, nie wydając fortuny.
Wiosenne odchwaszczanie pszenicy – poznaj wroga
W tym roku problem jest widoczny jak na dłoni. Największym wrogiem w moich stronach jest miotła zbożowa. To niesamowicie podstępna roślina. Zimą siedzi cicho, przyczajona przy ziemi, ale jak tylko słońce mocniej przygrzeje, startuje szybciej niż nasza pszenica.
Dlaczego tak bardzo jej nie lubię? Bo to złodziej. Bezczelny złodziej azotu, wody i światła. Każda roślina miotły, którą zostawimy teraz na polu, to konkretne kilogramy ziarna mniej w żniwa. Co gorsza, w wielu regionach chwasty te uodparniają się na popularne substancje, dlatego wiosenna strategia nie może być dziełem przypadku.
Na co zwracam uwagę dobierając herbicyd?
W mojej strategii ochrona zbóż ozimych wiosną to gra w szachy z pogodą. Nie sztuką jest wyjechać w pole czymkolwiek. Sztuką jest dobrać środek tak, by zadziałał w trudnych warunkach. Oto moje kryteria wyboru w tym sezonie:
- Dobór substancji czynnych: Szukam rozwiązań systemicznych, które wnikają w roślinę. W walce z miotłą (i przy okazji dwuliściennymi) dobrze sprawdzają się pochodne sulfonylomocznika, np. jodosulfuron czy mezosulfuron. Działają one „od środka”, co przy przerośniętych chwastach jest kluczowe.
- Formulacja ma znaczenie: To mój „konik”. Na Mazurach pogoda jest zmienna – rano słońce, w południe deszcz. Dlatego celuję w produkty w formulacji olejowej (OD). Taka „tłusta” ciecz lepiej przykleja się do liści chwastów (które po zimie często mają woskowy nalot) i szybciej wnika, nie wymagając dodawania oddzielnych „zwilżaczy”.
- Ekonomia zabiegu: Przy obecnych kosztach produkcji, szukam rozwiązań, które nie drenują kieszeni, a robią robotę.
Biorąc to wszystko pod uwagę, w tym sezonie testuję m.in. Pacyfik 30 OD. To ciekawa opcja, która łączy wspomniane substancje z nowoczesną formulacją olejową, co teoretycznie powinno dać mi spokój nawet przy niepewnej pogodzie.
Co oprócz miotły? Przegląd zagrożeń
Nie samą miotłą rolnik żyje. Zanim wyjedziecie w pole, sprawdźcie, co jeszcze panoszy się w Waszej pszenicy, bo jeden środek rzadko załatwia wszystko. Poniżej przygotowałem ściągę, na co uważać.
| Rodzaj chwastu | Zagrożenie dla uprawy | Wskazówka praktyczna |
|---|---|---|
| Miotła zbożowa | Bardzo wysokie (konkurencja o azot) | Wymaga zwalczania systemicznego (np. jodosulfuron) |
| Przytulia czepna | Wysokie (wyleganie łanu) | Nie czekaj aż „piętra” przytulii przerosną pszenicę |
| Rumian polny | Średnie (zanieczyszczenie ziarna) | Wrażliwy na większość sulfonylomoczników |
| Chaber bławatek | Wysokie (szybki wzrost wiosną) | Często wymaga „domieszania” partnera do zabiegu (np. tribenuronu) |
Jeśli macie na polu „las” chabrów lub bardzo dużą presję przytulii, warto pomyśleć o mieszaninie zbiornikowej. Zwalczanie chwastów w zbożach ozimych wiosną wymaga elastyczności – wspomniany Pacyfik czy inne środki z tej grupy zazwyczaj dobrze mieszają się z herbicydami na chwasty dwuliścienne, co pozwala „uszyć” zabieg na miarę konkretnego pola.
5 zasad skutecznego zabiegu na Mazurach (i nie tylko)
Jako praktyk, trzymam się żelaznych zasad. Chemia to nie woda święcona – żeby zadziałała, trzeba jej pomóc. Oto moja krótka lista kontrolna przed wyjazdem opryskiwaczem:
- Lustracja to podstawa: Nie pryskaj „na pamięć” czy „bo sąsiad wyjechał”. Wejdź w łan, rozgarnij rośliny. Zobacz, w jakiej fazie jest miotła.
- Temperatura wody: Staram się nie brać lodowatej wody prosto ze studni. Szok termiczny dla rośliny uprawnej to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy po zimie.
- Czysty sprzęt: Nowoczesne środki wymagają precyzji i czystego opryskiwacza. Resztki herbicydów z rzepaku czy kukurydzy mogą narobić szkód w zbożu.
- Faza rozwojowa: Najlepiej uderzyć, gdy chwasty są jeszcze małe i aktywnie rosną. Im starszy chwast, tym twardszy przeciwnik i wyższa dawka potrzebna.
- Warunki pogodowe: Unikaj zabiegów tuż przed przymrozkami. Daj pszenicy czas na regenerację, a chwastom czas na pobranie substancji.
Wiosna to czas nadziei na dobry plon. Nie dajmy jej sobie odebrać przez zaniedbania w ochronie. Ja w tym roku stawiam na sprawdzone substancje i nowoczesne formulacje, bo szkoda mi czasu na poprawki. Ziemia na Mazurach jest wymagająca, ale jak się o nią zadba, to potrafi się odwdzięczyć.
Dajcie znać w komentarzach, jak u Was sytuacja na polach? Miotła już ruszyła, czy jeszcze śpi?
Trzymajcie się ciepło i wysokich plonów!
Krzysztof Jarząbek
